06-08 marca 2015r.

XV Konferencja Programowa Izby Domów Maklerskich – relacja i galeria z panelu IGTEa

 

Jak mobilizować długoterminowe oszczednosci emerytalne?

 

Bez zmian instytucjonalnych Polacy nie zaczną oszczędzać dodatkowo na emeryturę. A brak kapitału emerytalnego to kłopot indywidualny – przyszłego emeryta, ale także społeczny i gospodarczy. Takie oszczędności pozwalają na wyższy standard życia osób starszych, mogą współfinansować inwestycje i szybciej modernizować gospodarkę.

 

Uczestnicy niedawnej Konferencji Programowej Izby Domów Maklerskich „Silny i wiarygodny rynek kapitałowy dla rozwoju przedsiębiorczości i wzrostu gospodarczego” uważają – tak zapisali w rekomendacjach – że potrzebne są rozwiązania, które zwiększą i upowszechnią długoterminowe oszczędności krajowe.

Znalazł się w nich postulat stworzenia powszechnego, konkurencyjnego, efektywnego kosztowo i inwestycyjnie rozwiązania wspierającego rozwój dobrowolnego oszczędzania emerytalnego. Ma ono być trwałe, przejrzyste i bezpieczne dla klientów i instytucji w nim funkcjonujących. Rozwiązanie powinno być jak najbardziej powszechne i jak najlepiej uwzględniać możliwości i potrzeby osób mniej zarabiających, samozatrudnionych oraz wykonujących pracę w ramach umów cywilnoprawnych. Po to by zwiększyć rolę pracodawców potrzebne są ułatwienia administracyjne i szersze zaangażowania we współfinansowanie różnych programów emerytalnych pracowników.

 

Skąd takie rekomendacje?

 

Z różnych badan opinii społecznej wynika, że systematycznie co miesiąc oszczędza co pięćdziesiąty dorosły Polak, a co kilka miesięcy pieniądze odkłada co dwunasta pełnoletnia osoba. Kapitał zgromadzony w III filarze emerytalnym wynosi 1 proc. PKB. Co gorsze większość (60 proc.) dorosłych Polaków deklaruje, iż nawet po istotnej zmianie roli OFE nie zamierza indywidualnie oszczędzać na emeryturę. I nie przekonuje ich to, że w przyszłości ich emerytury mogą wynieść 30 – 40 proc. ich zarobków.

 

Równie niepokojący jest marazm panujący na polskiej giełdzie oraz fakt, że udział inwestorów zagranicznych wśród posiadaczy polskich papierów skarbowych systematycznie rośnie. Od roku 2007 zwiększył się o ponad 20 punktów procentowych i wg danych na koniec listopada 2014 r. wyniósł ponad 58 proc.

Polska jest zaliczana do krajów najbardziej wrażliwych na odpływ kapitału zagranicznego spośród gospodarek wschodzących. Niedostatek długoterminowych oszczędności krajowych ograniczał będzie dostępność finansowania bankowego dla długoterminowych projektów infrastrukturalnych i energetycznych, a także mieszkalnictwa. Właśnie długoterminowe oszczędności krajowe pozytywnie wpłyną na rozwój gospodarczy oraz zmniejszą zależności giełdy od kapitału zagranicznego.

 

Ekonomiści obawiają się, iż gospodarka głęboko wpadnie w pułapkę średniego dochodu, bo ciągną ją: pogarszająca się demografia, niska innowacyjność przedsiębiorstw oraz spadek napływu pieniędzy z UE po 2020 r. Dodatkowym wyzwaniem będą rosnące obciążenia budżetu państwa wypłatami dla coraz liczniejszej grupy osób przechodzących na emerytury. Przypomnijmy, że te będą coraz wyższe z powodu zmian, jakie przeprowadzono w systemie emerytalnym – pieniądze z OFE zamieniono na zapisy w ZUS.

 

Czy i jak zachęcić?

 

Właśnie o potrzebie mobilizowania Polaków do długoterminowego oszczędzania rozmawiali uczestnicy konferencji programowej IDM. W dyskusji o tym czy i w jaki sposób można skłonić Polaków do powszechnego dodatkowego oszczędzania na emeryturę wzięli udział prof. Dariusz Filar – Uniwersytet Gdański; Piotr Piłat – dyrektor departamentu, Ministerstwo Finansów; Filip Paszke – Dyrektor, Dom Maklerski PKO BP S.A.; Małgorzata Rusewicz – Prezes Izby, Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych; Andrzej Sołdek – Prezes Zarządu, PZU PTE S.A.; Rafał Wiatr – Wiceprezes Zarządu, Dom Maklerski Banku Handlowego S.A.; Grzegorz Zawada – Wiceprezes Zarządu, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

 

Wspólnie z słuchaczami uznali, iż najwięcej na tym, że Polacy nie oszczędzają dobrowolnie na emeryturę tracą przyszli emeryci i podatnicy.

Pretekstem do rozmowy była bieżąca sytuacja: zmiany w systemie emerytalnym, ograniczenie roli otwartych funduszy emerytalnych i konsekwencje tych działań dla rynku kapitałowego (głównie GPW) oraz gospodarki.

 

Debatę przygotowano w ten sposób, że opinie rozmówców porównywano z poglądami słuchaczy. Przedstawiali swoje opinie w głosowaniu dzięki specjalnym urządzeniom. A wyniki upubliczniono jako zagregowany procentowo wynik.

 

Małgorzata Rusewicz przypomniała główne zasady programu dobrowolnego oszczędzania (przy zachowaniu dotychczasowych uprawnień dla istniejących PPE), jaki przedstawili eksperci Capital Strategy: Stefan Kawalec, Katarzyna Błażuk, Maciej Kurek. Przedstawiono go w raporcie „Jak mobilizować dodatkowe oszczędności emerytalne?”. Opracowanie powstało pod auspicjami IGTE. Do programu automatycznie zapisywany byłby każdy nowy pracownik. Miałby prawo do rezygnacji między 2 i 8 tygodniem od chwili zapisu, a także w kolejnych „okienkach”, co cztery lata.

 

Program byłby finansowany z trzech źródeł: składki pracownika: 1 proc. wynagrodzenia brutto w pierwszym roku funkcjonowania oraz 2 proc. od drugiego roku; składki pracodawcy – obowiązkowe uzupełnienie składki pracownika, w takiej samej wysokości oraz dotacji budżetowej w wysokości 40 zł miesięcznie, lecz nie mniej niż składka pracownika. Świadczenie miałoby być wypłacane w postaci renty dożywotniej. Z odpowiedzi uczestników spotkania wynika, że nawet wśród osób związanych z rynkiem finansowym co ósmy nie ma żadnych oszczędności emerytalnych.

 

Z panelu i głosowania słuchaczy wynika, że z dwóch pomysłów: quasi obowiązkowości oszczędzania w III filarze i dopłat budżetowych do składek – pierwszy jest bardziej akceptowany.  Prof. Dariusz Filar przypomniał, że większość oszczędności emerytalnych ma dziesięć procent najlepiej uposażonych  Polaków. Co więcej wśród osób najgorzej uposażonych spora część wydaje o 30 proc. więcej niż wynoszą ich dochody. Na pewno więc sami nie zaczną odkładać pieniędzy – dodał. Rafał Wiatr wiceprezes Domu Maklerskiego Banku Handlowego S.A. zwrócił uwagę, że nawet jeśli każdy z nas odkładałby około 20 proc. swoich zarobków przez kilkadziesiąt lat (tyle ile wpłacamy składkę emerytalną do ZUS), a potem chciał te pieniądze zastąpić na świadczenie dożywotnie, to mógłby liczyć na rentę miesięczną w wysokości 40 proc. swojej płacy. – Jeśli ktoś chce mieć wyższe świadczenie musi albo więcej oszczędzać, albo krócej pobierać świadczenie – przypomniał Rafał Wiatr. Jego zdaniem potrzebna jest nam solidna porcja edukacji finansowej, by ludzie zaczęli oszczędzać. Zdaniem Filipa Paszke gdyby więcej osób przyjrzało się, temu jak działa procent składany i jak z drobnych kwot, ale odkładanych przez długi czas zbiera się pokaźna kwota, to więcej zdecydowałoby się na oszczędzanie. – Brakuje nam edukacji ekonomicznej – przyznał. I on i Andrzej Sołdek nie w pełni zgodzili się z określeniami części ekonomistów iż produkty III – filarowe są zbyt skomplikowane strukturalnie i ich koszty nie są przejrzyste.  Ale przyznali, że zawsze instytucje kapitałowe powinny dbać o prostotę konstrukcji kosztów, a ich wysokość jest po części zależna od powszechności produktów finansowych.  

 

Według Piotra Piłata z Ministerstwa Finansów przy tego typu konstrukcji programów III filarowych, jak zaprezentowano w raporcie Capital Strategy wątpliwości budzą dwie kwestie: dopłaty z budżetu oraz wpłaty jakie musiałby ponieść budżet państwa jako pracodawca dla osób zatrudnionych w sektorze publicznym. Przypomniał, że państwo dofinansowuje z puli ogólnej emerytury minimalne.

 

Małgorzata Rusewicz przypomniała, że kilka lat temu podniesiono składkę rentową płaconą przez pracodawców i  budżet poradził sobie z tą kwestią. A wprowadzenie rozwiązań upowszechniających III filar zmniejszy konieczność budżetowego dopłacania do świadczeń minimalnych. – Renta dożywotnia w części pochodzącej z dopłaty budżetowej była wliczana do emerytury minimalnej – tłumaczyła.

 

Szczegóły III filarowej propozycji Capital Strategy i IGTE:

 

1. Świadczenie wypłacane w formie renty dożywotniej. Wyjątki to:

- jednorazowa wypłata (lub inne swobodne rozporządzenie) do 25 proc. zgromadzonych oszczędności po przejściu na emeryturę.

- możliwość swobodnego dysponowania, po osiągnięciu wieku emerytalnego, pozostałymi środkami z przez osoby, które zapewniły już sobie świadczenia dożywotnie ze wszystkich źródeł w łącznej wysokości co najmniej 250 proc. średniej emerytury.

 

W przypadku śmierci pracownika przed otrzymaniem renty dożywotniej, spadkobiercy dziedziczą znajdujące się na koncie pracownika środki pochodzące ze składki pracownika i składek pracodawcy. Pieniądze pochodzące z dopłat budżetowych nie podlegają dziedziczeniu i w takim przypadku wracają do budżetu. Otrzymana renta dożywotnia nie podlega dziedziczeniu. – wynika z propozycji Capital Strategy

 

2. Dotacji budżetowa w wysokości 40 zł miesięcznie, lecz nie mniej niż składka pracownika. Autorzy tłumaczą, że przy tej kwocie dopłaty, pracownicy z wynagrodzeniem płacy minimalnej i płacący składkę według minimalnej wymaganej stopy 2 proc., otrzymują dopłatę budżetową w wysokości 100 proc. pracowniczej składki. Zatem łącznie środki przekazywane na ich konto emerytalne (z tytułu składki pracownika, składki pracodawcy i dopłaty budżetowej) stanowić będą trzykrotność płaconej przez nich dobrowolnej składki.

 

3. To pracodawca będzie wybierał fundusz emerytalny, który ma prowadzić  program, chyba, że inaczej zdecyduje pracownik.

 

4. ZUS będzie pobierał składki i dotację, będzie przekazywał je funduszom. Fundusze emerytalne działają pod nadzorem KNF i oferują wystandaryzowane produkty o limitowanych kosztach.

 

5. Wycofanie zgromadzonych środków z programu przed osiągnięciem wieku emerytalnego dotyczyć może tylko środków ze składki pracownika (w całości lub części). Ale przepada wówczas część pochodząca z dotacji oraz powstaje konieczność zapłaty podatku od zysków kapitałowych. Dodatkowo pieniądze pochodzące ze składki pracodawcy zostaną przekazane na konto emerytalne pracownika w ZUS.

 

6. Parametry programu są najbardziej korzystne dla pracowników otrzymujących niskie wynagrodzenia: na konto emerytalne osoby zarabiającej do 2 000 zł brutto wpłynie kwota stanowiąca prawie 2,5-krotność utraconego bieżącego dochodu.

 

7. Koszty dla pracodawców szacowane są na 0,56 proc. całkowitego kosztu płac i świadczeń pracowniczych w pierwszym roku programu i 1,12 proc. w latach następnych. Z kolei koszty budżetu to netto 0,24-0,28 proc. PKB rocznie.

 

8. Efekty wprowadzenia proponowanych rozwiązań sa następujące. Przyrost oszczędności netto w gospodarce będzie wynosił ok. 0,22 proc. PKB rocznie. Przyrost długoterminowych oszczędności emerytalnych będzie ponad czterokrotnie wyższy od kosztu budżetowego netto programu i (począwszy od drugiego roku) będzie wynosił 1,15 proc. PKB rocznie, co w roku 2013 stanowiłoby 18,7 mld zł.

 

 

 Raport został przygotowany na zlecenie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE).